428794705553602
top of page

TEKSTY PIOSENEK

Avec un brin de nostalgie

(Charles Aznavour

Fragment "smak młodości" (tytuł oryginalny "Sa jeunesse"

Charles Aznavour, adapt. pol. Antoni Gustowski)

 

Avec un brin de nostalgie
Je nourris mon ancien pick up
De vinyles que j'avais acquis
Dans mes folles années Be Bop
Je me verse un fond de whisky
Et de secourir mes pensées
Embuées de mélancolie
Pour voyager dans mon passé

Passé jalonné d'interdits
D'amour secrètes et d'amour fou
Qui viennent perturber mes nuits
Mes solitudes mais surtout
Joue sur mes remords mes regrets
Tandis que mon écran s'emplit
D'image animées désormais
Avec un brin de nostalgie

Avec un brin de nostalgie
Ma mémoire me joue des tours
Était-ce Lorraine ou Sophie
Qui m'a laissé tomber un jour ?
J'avais quoi 16 ans et demi
Jouant crânement les tombeurs
Et je me retrouvais groggy
Avec des larmes plein le cœur

Mais à cet age, on oublie
On vit de rêves et d'illusions
Les filles vont et se marient
Quand draguent encore les garçons
J'ai connu bien d'autres échecs
Qui pourtant ne m'ont rien appris
Depuis je fume et je bois sec
Avec un brin de nostalgie

Avec un brin de nostalgie
De dispute en séparation
Seul sans amour et peu d'amis
Dans mon champs de désolations
Je passe mes jours et mes nuits
A ruminer mes déceptions
Le cœur à tout jamais meurtri
Sans état d’âme et sans passion

Unosisz twarz
I w rękach masz
Tę piękną porę
Dwadzieścia lat
Przed tobą świat
Stoi otworem
Kiedy miłość ci migoce
I przynosi białe noce
Obcy ci żal
Spoglądasz w dal
I widzisz życie
W studni bez dna
Skąpane w snach
Śmiechu, zachwycie
Pij aż do nieprzytomności
Smak młodości

Bo tym pięknym dniom

młodości snom

Młodości snom
Pisany kres
Przepada raz
Stracony czas
Każda z tych godzin
Odchodzi

Czasem ty też
Na próżno chcesz
Zatrzymać chwilę
Chcesz za nią biec
Próbujesz, lecz
Zostajesz w tyle
Nie ma sensu taki pościg
W ślad młodości

Avec un brin de nostalgie
Sur les ruines de ces amours
Que j'ai gâchées que j'ai détruit
Mon mal de vivre est sans secours
Mes espoirs sont à l'agonie
Mes années restent sans retour
Je n'attends plus rien de la vie
Et vis ma vie au jour le jour
Le cœur brûlé de mes amours
Et de nostalgie

"Emmenez-moi"

(tekst oryginalny "Emmenez-moi"

Charles Aznavour

adapt. pol. "Zabierzcie mnie"

Antoni Gustowski)

 

Vers les docks où le poids et l'ennui
Me courbent le dos
Ils arrivent le ventre alourdi
De fruits les bateaux
Ils viennent du bout du monde
Apportant avec eux
Des idées vagabondes
Aux reflets de ciels bleus
De mirages
Traînant un parfum poivré
De pays inconnus
Et d'éternels étés
Où l'on vit presque nus
Sur les plages
Moi qui n'ai connu toute ma vie
Que le ciel du nord
J'aimerais débarbouiller ce gris
En virant de bord


Emmenez-moi au bout de la terre
Emmenez-moi au pays des merveilles
Il me semble que la misère
Serait moins pénible au soleil

W barach portu już pod koniec dnia
Marynarzy tłum
Tu za miłość pije się do dna
Bursztynowy rum

Wtedy świat nabiera barw
myśli przenoszą mnie
W pogodnej wyspy żar
Na jawie chyba śnię
O miłości
Z upojenia krzyczy w głos
Unosi swoją dłoń
biegnie do mnie wprost
A ja całuję skroń
Tej piękności
Kiedy każdy z marynarzy już
Wszedł pod ciepły koc
Ja wyglądam egzotycznych zórz
W porcie całą noc

Zabierzcie mnie na sam świata kres
Zabierzcie mnie tam, gdzie życie ma smak
Jestem pewien, że niedola
W słońcu nie dręczy aż tak

 

Un beau jour sur un rafiot craquant
De la coque au pont
Pour partir je travaillerais dans
La soute à charbon
Prenant la route qui mène
A mes rêves d'enfant
Sur des îles lointaines
Où rien n'est important
Que de vivre
Où les filles alanguies
Vous ravissent le c? ur
En tressant m'a t'on dit
De ces colliers de fleurs
Qui enivrent

 

Ja zostawię swoją przeszłość tu
Już nie patrząc w tył
Bez bagażu, ciesząc się za stu,
Krzycząc ile sił:

Zabierzcie mnie na sam świata kres
Zabierzcie mnie tam, gdzie życie ma smak
Jestem pewien, że niedola
W słońcu nie dręczy aż tak

 

Emmenez-moi au bout de la terre

Emmenez-moi au pays des merveilles

Il me semble que la misère

Serait moins pénible au soleil

 

Kotwica - Emmenez-moi
Kotwica - un brin de nostalgie

"Je m'voyais déjà"

(Charles Aznavour

adapt. pol. Wojciech Młynarski ("Już widziałem, jak")

Rodzinny dom przed laty opuściłem
i z miasta, gdzie każdy każdego zna,
jak stałem, tak przed siebie wprost ruszyłem,
zdobywać świat – nieważne, gdzie i jak.
Kazałem z forsy moc uszyć sobie
garnitur szyk – błękitny mody szał,
troskom śmiałem się w nos
i marzyłem, by los
artystą być, artystą być mi dał…

À 18 ans, j'ai quitté ma province
Bien décidé à empoigner la vie
Le cœur léger et le bagage mince
J'étais certain de conquérir Paris
Chez le tailleur le plus chic, j'ai fait faire
Ce complet bleu qu'était du dernier cri
Les photos, les chansons et les orchestrations
Ont eu raison de mes économies


Je m'voyais déjà en haut de l'affiche
En dix fois plus gros que n'importe qui, mon nom s'étalait
Je m'voyais déjà adulé et riche
Signant mes photos aux admirateurs qui se bousculaient

Już widziałem, jak ludzie przed afiszem
przystawali i powtarzali w głos:
„Patrzcie, to jest on!”

Już widziałem, jak portier ciężko dysząc,
powstrzymywał tłum, który pragnąc mnie,
parł ze wszystkich stron

 

Zaproszeń stos przewalał się po garderobie
Już widziałem dni kiedy liczba ich
Dosięgała stu
Czytałem je niedbale i myślałem sobie
Kto zasłużył, bym obecnością swą
Zaszczyt sprawił mu

Byłem jednym z tych w tym okrutnym fachu
Co poznali smak pocałunków Muz
Uwielbienia mas
Byłem jednym z tych co nie czują strachu
kiedy zabrzmi gong i oślepi cię
reflektorów blask

 

Garnitur ten trzydzieści lat już noszę
I szukam wciąż, nieważne, jak i gdzie
Okazji, by zarobić parę groszy
Nikt z moich ról nie śmieje się - prócz mnie
Pociągiem tłukę się w noc na chałtury
W walizkach dwóch od wielu mieszkam lat
Komplet widzów w dwa dni
Czasem kucharek łzy
To musi mi zastąpić sławy smak

I nie widzę wciąż ludzi przed afiszem
Na mój widok nikt nie powtarza w głos
Patrzcie, to jest on
A już jeśli coś na swój temat słyszę
to od nowa znów stek złośliwych kpin
i ze wszystkich stron

Żeby sławę mieć choćby przez godzinę
próbowałem już i błazeńskich fars
i ponurych dram
W końcu - pal to sześć to nie moja wina
że publiczność wciąż nie docenia ról
które dla niej gram

 

J'ai tout essayé pourtant pour sortir du nombre
J'ai chanté l'amour, j'ai fait du comique et de la fantaisie
Si tout a raté pour moi, si je suis dans l'ombre
Ce n'est pas ma faute, mais celle du public qui n'a rien compris


On ne m'a jamais accordé ma chance
D'autres ont réussi avec peu de voix et beaucoup d'argent
Moi j'étais trop pur ou trop en avance
Mais un jour viendra, je leur montrerai que j'ai du talent

 

 


 

 

Kotwica - Je m'voyais déjà
Kotwica - Les plaisirs demodes

"Les plaisirs démodés"

(G. Garvarentz / C. Aznavour,

tł. Wojciech. Młynarski “Odmieńmy tylko rytm”)

Dans le bruit familier de la boîte à la mode
Aux lueurs psychédéliques au curieux décorum
Nous découvrons assis sur des chaises incommodes
Les derniers disques pop poussés au maximum
C′est là qu'on s′est connu parmi ceux de notre âge
Toi vêtue en indienne et moi en col Mao
Nous revenons depuis comme en pèlerinage
Danser dans la fumée à couper au couteau

Viens découvrons toi et moi les plaisirs démodés
Ton coeur contre mon coeur malgré les rythmes fous
Je veux sentir mon corps par ton corps épousé
Dansons joue contre joue
Dansons joue contre joue
Viens noyée dans la cohue mais dissociés du bruit
Comme si sur la Terre il n'y avait que nous
Glissons les yeux mi-clos jusqu'au bout de la nuit
Dansons joue contre joue
Dansons joue contre joue

Noc zapala po świt neony w dyskotece
I prześliczną twą twarz skrył kolorowy mrok
Rytm tańczących po świt opętał tak dalece
Że gubię się wśród nich i w tańcu mylę krok
Rytm co tchu cisnął nas na dwa parkietu krańce
Tłum okrutną ma twarz i w oczach dziki blask
Jak przekrzyczeć mam go, jak porwać cię do tańca?
Ach, myślę już, że wiem, co uratuje nas

Chodź, w ramionach moich płyń
Odmieńmy tylko rytm
A twój policzek już
Przy moim będzie tuż
Gdy zatańczymy tak
Gdy pomarzymy tak
Wtuleni w taniec nasz
O, tak, przy twarzy twarz
Chodź, w ramionach moich płyń
To już niemodny rytm
Lecz odnajdziemy w nim
Nadzieję lepszych dni
Znajdziemy szczęścia błysk
O który z losem gram
Wtulony w taniec nasz
O, tak, przy twarzy twarz

 

Kotwica - Les deux guitares

"Les deux guitares"

(Charles Aznavour)

Deux tziganes, sans répit, grattent leurs guitares
Ranimant du fond des nuits toute ma mémoire
Sans savoir que roule en moi un flot de détresse
Font renaître sous leurs doigts ma folle jeunesse


E khê raz, is cho raz
Is chê mênaga mênaga raz
E khê raz, is cho raz
Is cho mênaga mênaga raz


Jouez tziganes, jouez pour moi avec vos deux flammes
Afin de couvrir la voix qui dit à mon âme
Où as-tu mal? Pourquoi as-tu mal, ah?
T'as mal à la tête mais
Bois un peu moins aujourd'hui
Tu boiras plus demain
Et encore plus après demain


E khê raz, ...


Je veux rire, je veux chanter
Et saouler ma peine
Pour oublier le passé qu'avec moi je traîne
Allez, apportez-moi du vin fort
Car le vin délivre
Oh, versez, versez m'en encore
Pour que je m'enivre


E khê raz, ...


Deux guitares en ma pensée jettent un trouble immense
M'expliquant la vanité de notre existence
Que vivons nous? Pourquoi vivons nous?
Quelle est la raison d'être?
Tu es vivant aujourd'hui, tu seras mort demain
Et encore plus après demain


La la la ekh raz...


Quand je serais ivre mort
Faible et lamentable
Et que vous verrez mon corps rouler sous la table, alors
Alors vous pourrez cesser vos chants qui résonnent
Mais en attendant, jouez
Jouez, je l'ordonne !


E khê raz, is cho raz
Is chê mênaga mênaga raz
E khê raz, is cho raz
Is cho mênaga mênaga raz

 

Kotwica - Paris au mois d'aout

"Paris au mois d'août"

((Georges Garvarentz / Charles Aznavour,

tł. Leszek Wysocki "Paryski romans sierpniowy") 

Żar miłosnych uniesień
(Dwojga dusz, dwojga ciał)
zgasł, gdy zabrał nam wrzesień
to, co sierpień nam dał
Dziś, gdy tiul mgły wrześniowej
twa przede mną skrył twarz,
myślą wracam w sierpniowe
dni, gdy Paryż był nasz


W uszach wciąż mam przecudne
echo czułych twych słów
i w miraże brnę złudne
że nasz jest Paryż znów

 

Balayé par septembre
Notre amour d'un été
Tristement se démembre
Et se meurt au passé
J'avais beau m'y attendre
Mon cœur vide de tout
Ressemble à s'y méprendre
À Paris au mois d'août


Każdy miasta zaułek
po dziś dzień mi się śni
gdy jak cień twój się snułem
dokądkolwiek szłaś Ty


Chaque rue, chaque pierre
Semblaient n'être qu'à nous
Nous étions seuls sur Terre
À Paris au mois d'août

 

Pour te dire je t'aime
Aussi loin que tu sois
Une part de moi-même
Reste accrochée à toi


Et l'autre solitaire
Recherche de partout
L'aveuglante lumière
De Paris au mois d'août


Dieu fasse que mon rêve...
Boże mój, błagam byś
zadbać chciał, niech ta jesień
natchnie mnie, bym od dziś
w doby każdej godzinie,
ufny w los, czekał aż
gdy niespełna rok minie
Paryż znów będzie nasz

 

"Les comédiens"

(Charles Aznavour / Jacques Plante,

tł. Rafał Dziwisz "Komedianci")

Viens voir les comédiens
Voir les musiciens
Voir les magiciens
Qui arrivent
Viens voir les comédiens
Voir les musiciens
Voir les magiciens
Qui arrivent


Les comédiens ont installé leurs tréteaux
Ils ont dressé leur estrade
Et tendu des calicots
Les comédiens ont parcouru les faubourgs
Ils ont donné la parade
A grand renfort de tambour
Devant l'église une roulotte peinte en vert
Avec les chaises d'un théâtre à ciel ouvert
Et derrière eux comme un cortège en folie
Ils drainent tout le pays, les comédiens


Viens voir les comédiens
Voir les musiciens
Voir les magiciens
Qui arrivent
Viens voir les comédiens
Voir les musiciens
Voir les magiciens
Qui arrivent


Si vous voulez voir confondus les coquins
Dans une histoire un peu triste
Où tout s'arrange à la fin
Si vous aimez voir trembler les amoureux
Vous lamenter sur Baptiste
Ou rire avec les heureux
Poussez la toile et entrez donc vous installer
Sous les étoiles le rideau va se lever
Quand les trois coups retentiront dans la nuit
Ils vont renaître à la vie, les comédiens

 

Wiem czym aktora los
Czym śpiewaka los
Serce, myśl i głos
Chcę oddawać wam
Komedianta los
Mój śpiewaka los
Prawdą brzmiący głos
W drżenie wprawiać


Les comédiens ont démonté leurs tréteaux
Ils ont ôté leur estrade
Et plié les calicots
Ils laisseront au fond du cœur de chacun
Un peu de la sérénade
Et du bonheur d'Arlequin
Demain matin quand le soleil va se lever
Ils seront loin, et nous croirons avoir rêvé
Mais pour l'instant ils traversent dans la nuit
D'autres villages endormis, les comédiens

 

Viens voir les comédiens
Les musiciens
Les magiciens
Qui arrivent

Wiem czym aktora los

Czym śpiewaka los

Serce, myśl i głos

Chcę oddawać wam

Komedianta los

Mój śpiewaka los

Prawdą brzmiący głos

W drżenie wprawiać

 

Kotwica - Les comediens
Kotwica - La Boheme

"La Bohème"

(Charles Aznavour / Jacques Plante,

tł. Jerzy Menel "Cyganeria")

Czasy te porwał wiatr, 

kto dwadzieścia ma lat

jest to dlań świat nieznany.

Montmartre w te dawne dni 

był przystrojony w bzy

co kwitły pod oknami.

Pośród czterech tych ścian, 

choć głód doskwierał nam,

było jak w siódmym niebie…

Mieliśmy przecież siebie, 

ty biedna malarka 

a obok Ciebie ja

Je vous parle d'un temps
Que les moins de vingt ans

ne peuvent pas connaître
Montmartre, en ce temps-là

accrochait ses lilas

jusque sous nos fenêtres
Et si l'humble garni,

qui nous servait de nid,

ne payait pas de mine
C'est là qu'on s'est connu,

moi qui criais famine

et toi qui posais nue

La bohème , la bohème
Ça voulait dire "on est heureux"
La bohème, la bohème
Nous ne mangions qu'un jour sur deux

A w kafejkach był gwar, 
każdy z nas czekał tam
Nim odnajdzie go sława.
“Ech przyjdzie taki czas, 
że swiat doceni nas”
(Tak bez wahania mawiał).
Kiedy zaś w kuchni szef 
pozwolił nam coś zjeść
W zamian za nowe płótno, 
niczym było jutro
Grzał nas stary piec 
a ty mówiłaś wiersz:

Cyganeria, Cyganeria, to tyle co znać szczęścia smak
Cyganeria, Cyganeria, w kieszeniach naszych hulał wiatr

 

Souvent, il m'arrivait

devant mon chevalet

de passer des nuits blanches
Retouchant le dessin

de la ligne d'un sein,

du galbe d'une hanche
Et ce n'est qu'au matin

qu'on s'asseyait enfin

devant un café-crème
Épuisés, mais ravis,

fallait-il que l'on s'aime

et qu'on aime la vie

La bohème, la bohème
Ça voulait dire "tu es jolie"
La bohème, la bohème

et nous avions tous du génie

Gdy zabłąkam się tam, 
adres numer ten sam
Ale na tym już koniec…
Nie rozpoznaję, nie, 
żadnego z dawnych miejsc
z tej młodości szalonej…

 

en haut d'un escalier
Je cherche l'atelier,

dont plus rien ne subsiste

dans son nouveau décor
Montmartre semble triste

et les lilas sont morts

La bohème, la bohème
On était jeunes, on était fous

La bohème, la bohème

ça ne veut plus rien dire du tout...

 

"For me, formidable"

 (Charles Aznavour / Jacques Plante, Lee Eugene.

tł. Wojciech Młynarski "Jest fantastycznie") 

You are the one for me, for me, for me, formidable
You are my love very, very, very, véritable
Et je voudrais pouvoir un jour enfin te le dire
Te l'écrire dans la langue de Shakespeare

My dési-dési-dési-désirable
Je suis malheureux
D'avoir si peu de mots à t'offrir en cadeaux

Darling, I love you, love you
Darling, I want you
Et puis c'est à peu près tout
You are the one for me, for me, for me, formidable

Nie mowię, że jest źle, bo jest ? bo jest fantastycznie!
Nie czepiam się, bo patrzę dziś na świat bezkrytycznie,
Nie mądrzę się, bo można od zbyt uczonych tyrad
dostać świra

wolę w mowie rzec Szekspira,
że jest nice, jest nice, jest nice, jest najsympatyczniej!
Cudownie jest - do siebie sam tak mowię,
Powtarzam tak wciąż,
Bo w życiu dętym, smętnym, mętnym, pokrętnym
Pogadać z kimś inteligentnym chcę,
Dlatego mowię  sobie, że mi jest fantastycznie!

You are the one for me, for me, for me, formidable
But how can you see me, see me, se mee, si minable?
Je ferais mieux d'aller choisir mon vocabulaire
Pour te plaire

wolę w mowie rzec Moliera:
Quel bonheur, bo ner- bo nerwy napięte,
Mówią mi: kochany, ciepły, czuły
Dla siebie raz bądź,
Bo w życiu dętym, mętnym, smętnym, pokrętnym
Pogadać z kimś inteligentnym chcę,
Więc mowię sobie: jesteś świetny, jest fantastycznie!

Je me demande même pourquoi je t'aime
Toi qui te moques de moi et de tout
Avec ton air canaille, canaille, canaille
How can I love you?

Kotwica - For me formidable
Kotwica - Mes emmerdes

"Mes emmerdes"

(Charles Aznavour)

J'ai travaillé des années
Sans répit, jour et nuit
Pour réussir
Pour gravir
Le sommet
En oubliant
Souvent dans
Ma course contre le temps
Mes amis, mes amours, mes emmerdes


À corps perdu
J'ai couru 
Assoiffé, obstiné
Vers l'horizon
L'illusion
Vers l'abstrait 
En sacrifiant, c'est navrant
Je m'en accuse à présent
Mes amis, mes amours, mes emmerdes


Mes amis, c'était tout en partage 
Mes amours faisaient très bien l'amour
Mes emmerdes étaient ceux de notre âge
Où l'argent, c'est dommage
Éperonnait nos jours


Pour être fier
Je suis fier
Entre nous, je l'avoue
J'ai fait ma vie mais il y a un "mais"
Je donnerais ce que j'ai
Pour retrouver, je l'admets
Mes amis, mes amours, mes emmerdes
Mes relations
Sont haut placées 
Décorées
Influents
Bedonnants 
Des gens bien
Ils sont sérieux 
Mais près d'eux 
J'ai toujours le regret de
Mes amis, mes amours, mes emmerdes


Mes amis étaient plein d'insouciance
Mes amours avaient le corps brûlant
Mes emmerdes aujourd'hui quand j'y pense 
Avaient peu d'importance et c'était le bon temps


Les canulars
Les pétards
Les folies
Les orgies
Les jours du bac
Le cognac
Les refrains
Tout ce qui fait
Je le sais
Que je n'oublierai jamais
Mes amis, mes amours, mes emmerdes

"Isabelle"

(Charles Aznavour)

Depuis longtemps mon coeur était à la retraite
Et ne pensait jamais devoir se réveiller
Mais au son de ta voix j’ai relevé la tête
Et l’amour m’a repris avant que d’y penser

Isabelle Isabelle Isabelle Isabelle
Isabelle Isabelle Isabelle mon amour

 

Comme on passe le doigt entre l’arbre et l’écorce
L’amour s’est infiltré s’est glissé sous ma peau
Avec tant d’insistance et avec tant de force
Que je n’ai plus depuis ni calme ni repos

Isabelle Isabelle Isabelle Isabelle
Isabelle Isabelle Isabelle mon amour

Les heures près de toi fuient comme des secondes
Les journées loin de toi ressemblent à des années
Qui donnent à mon amour un goût de fin du monde
Elles troublent mon corps autant que ma pensée

Isabelle Isabelle Isabelle Isabelle
Isabelle Isabelle Isabelle mon amour

Tu vis dans la lumière et moi dans les coins sombres
Car tu te meurs de vivre et je me meurs d’amour
Je me contenterais de caresser ton ombre
Si tu voulais m’offrir ton destin pour toujours

Isabelle Isabelle Isabelle Isabelle
Isabelle Isabelle Isabelle mon amour

Kotwica - Isabelle

"Pour faire une jam"

(Charles Aznavour,

tł. Stanisław Waszak "By zagrać jam") 

Kiedy wieczorem siedzę sam
Do znajomego baru gnam
Tam zawsze paru kumpli mam
By zagrać jam
Tu każdy swój instrument ma
Gitarę, blachy albo bas
I każdy wszystko z siebie da
By zagrać jam
Sam grać nie umiem – taki los
Ale naprawdę kocham to
Więc tupię w rytm i klaszczę, (no) i śpiewam
Ti bi di bi di bi di da ba di ba...
Bo kiedy taki nastrój masz
To nawet słowa wtedy czniasz
Gdy czujesz feeling, jesteś nasz
By zagrać jam

I nawet nie wiesz kiedy, w czas
Gdzieś w niepamięci ginie czas
Odrzucasz codzienności głaz
By zagrac jam
Już tak, tak - improwizacji start
Tu temat, refren, drobny żart
I każdy moment tego wart
By zagrać jam
Niech starzy sobie myślą, że
coś z nami jest nie tak
Bo przecież, co w tym złego, kiedy śpiewasz
Ti bi di bi di bi di da ba di ba...
Krawaty fruną w górę, w bok
Spocona twarz, przymglony wzrok
Przyspiesza oddech, zdarzeń tok
By zagrać jam

Smutek i radość, taniec, śpiew
Wino i rytm, i szczęścia zew
Buzować musi młoda krew
By zagrać jam
Perkusja, bas - trzymają pion
Blaszaki mocny dają front
Spływają nuty z wszystkich stron
By zagrać jam
Bo kiedy jazz masz w swojej krwi
Przenika cię do cna
I w niego wchodzisz 100 na 100 i grasz
Ti bi di bi di bi di da ba di ba...
Gdy na ulicy wstaje dzień,
Szarzy i bladzi jak nasz cień
Żegnamy się: “Panowie, cześć!
Powtórzmy to, kto lubi jazz,
bo każdy pretekst dobry jest
by zagrać jam!”

 

 

Kotwica - Pour faire une jam

"La mamma"

(tekst oryginalny "La mamma"

Charles Aznavour / Robert Gall

adapt. pol. Piotr Cieński)

Już wszyscy są
Już przyszli tam,
Gdy tylko usłyszeli krzyk,
Umiera nam, la mamma,
Już wszyscy są,
Już przyszli tam,
Z południa Włoch rodzinny klan,
I Giorgio jest, wyklęty syn,
Z darami stoi, nie jest sam,
A dzieci w ciszy bawią się,
Zajęte na podłodze grą,
Nie karcą ich, bo figle te,
Ostatnim darem dla niej są.
Ach, la mamma.

Całują w czoło, grzeją dłoń,
Poduszki kładą jej pod skroń,
Umiera nam, la mamma,
Ach Święta Maria pełna łask,
Figura jej wpatrzona w plac,
Gdy smutek w waszych sercach trwa,
Śpiewajcie jej Ave Maria,
Ave Maria,
Miłości, wspomnień tyle jest,
Dokoła ciebie, la mamma,
Uśmiechów tyle, tyle łez,
To dzięki tobie, la mamma.


Mężczyźni wszyscy cierpią tam,
Pod wielkim słońcem, żaru krąg,
Umiera nam, la mamma,

Świeżego wina biorą dzban,
To dobre wino, z dobrych gron,
Na ławkach kapelusze są,
Ale się pomieszały w kram.
Szalone to, lecz nie łka nikt,
Choć obok łoża uczuć żar,
Jest wujek gitarzysta i
Wpatrzony w nią melodię gra,
Ach, la mamma.


Kobiety wspominają tu
Piosenek dawnych smutną treść,
Umiera nam, la mamma,
Łagodnie, słodko nucą pieśń,
Jak dziecku, tuląc je do snu,
By uśmiech w usta śpiące wpleść,
Po pięknym, kolorowym dniu.
Ave Maria
Miłości, wspomnień tyle jest,
Dokoła ciebie, la mamma,
Uśmiechów tyle, tyle łez,
To dzięki tobie, la mamma,
Nigdy więc, już nie, już nie
Nie opuścisz nas...

Kotwica - la mamma
bottom of page